Postawienie przez prokuraturę zarzutów panu Pawłowi Piskorskiemu przyjąłem z niepokojem. Podjęcie takiego działania akurat w roku wyborczym, w momencie nasilonej aktywności politycznej pana Piskorskiego, w sprawie dotyczącej wydarzeń sprzed 13 lat, nie wydaje się bezstronne ani profesjonalne.
Apeluję do Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego, aby objął tę sprawę swoim nadzorem. Ufam, że będzie ona przedmiotem troski nowego, niezależnego Prokuratora Generalnego, z którym wszyscy wiążemy nadzieję na apolityczną prokuraturę.
Wierzę mocno, że Paweł Piskorski obroni swoje dobre imię. Tak jak panowie Lewandowski, Modrzejewski, Siemiątkowski, Szeremietiew czy Wąsacz okaże się ostatecznie niewinny. Nie chcę jednak, żeby tak jak oni ten szczęśliwy finał okupił ogromnym, wieloletnim wysiłkiem i stresem swoim i swoich bliskich. Dlatego mamy obowiązek - politycy, dziennikarze, obywatele - pilnować, aby jego sprawa była prowadzona przejrzyście i tak szybko, jak to tylko możliwe. Aby nie wydłużać tej niechlubnej dla Rzeczypospolitej listy niesłusznie oskarżonych polityków.
Postawienie zarzutów panu Piskorskiemu jest bolesnym ciosem dla moich przygotowań do wyborów prezydenckich. Wspólnie uważamy, że, wobec energii, którą będzie musiał poświęcić na obronę swojego dobrego imienia, nie będzie mógł kierować moją kampanią wyborczą. Niełatwo go będzie zastąpić.
Ten moment to dla mnie osobiste wyzwanie. Uświadamia mi, że mimo upadku IV RP stare zagrożenia pozostały. Wzmacnia moje przekonanie, że tylko niezależny prezydent będzie skutecznym gwarantem państwa prawa.
Warszawa, 25 stycznia 2010 r.